Ta strona została niedawno zaktualizowana - szczególnie polecam fragmenty oznaczone migającym napisem
Zjawiska nadprzyrodzone
Słownik terminów używanych przez J. Pająka
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być zgwałconym przez
Perwersyjną UFOnautkę? Albo dlaczego wiatraczek, zwany też Krzyżem
Energetycznym, kręci się gdy zbliżyć do niego dłoń? Czy może daliście zrobić
sobie fotografię Kirlianowską? Nie? Nic nie szkodzi - zajrzyjcie na podane niżej
strony, a przekonacie się jakimi byliście dotąd ignorantami.
Okupacja Ziemii przez wredne istoty z kosmosu
Znakomity polski UFO-log dr Jan Pająk (obecnie prawdopodobnie przebywający w Nowej Zelandii) twierdzi,
że od setek lat Ziemia nękana jest najazdami przybyszów z Kosmosu, nazywanych Wrednymi UFOlami tudzież
Perwesyjnymi UFOnautami albo Kosmicznymi Pasożytami (dr Pająk używa chyba jeszcze wielu innych nazw).
Dr Pająk ma na to aż cały szereg dowodów (tu był kiedyś link do słownika
terminów dra Pająka, ale strona przestała działać, patrz poniżej).
Odnotuj, że są oni odpowiedzialni za cały szereg katastrof, włącznie z zawaleniem się hali w Katowicach w 2006 r.,
niedawnymi pożarami w Australii i również z zamachem na WTC. Poza zsyłaniem rozmaitych nieszczęść na rodzaj ludzki
zajmują się oni także gwałceniem Ziemian, aby pobrać nasienie (od mężczyzn) i jajeczka (od kobiet) aby wytworzyć niewolników których zatrudniają
do różnych podłych prac na swoich planetach.
Wszystko opisane jest szczegółowo na stronie internetowej dra Pająka, tudzież na stronie
Ruchu Oporu, którego członkowie poprzysięgli walkę z
Okupantem. Ta ostatnia strona przestała niestety działać, a wielka szkoda. Przypuszczam, że z racji wagi prezentowanych tam dowodów na okupację
tudzież sposobów walki z najeźdzcą, została ona zasabotowana przez Okupanta.
Lektura przemyśleń dra Pająka dostarcza niezapomnianych wrażeń. Należy tylko pamiętać, aby zrobić sobie kopię
strony gdyż wg. jej autora Perwersyjni UFOnauci mogą ją wściekle wydeletować, i to tak, że nie zostanie po niej żaden ślad (cofają się w czasie i usuwają
stronę z serwera). Tu znajdziesz
szczegółową instrukcję jak się przed tym uchronić. Co do mnie, uważam, że dr Pająk jest ewenementem na skalę światową, biorąc pod uwagę popularność głoszonych
przez niego idei. Strasznie żałuję, że nie mogę zdobyć hard copy (ang. twarda kopia) jego monografii Zaawansowane urządzenia magnetyczne
.
Mój kolega Staszek K. twierdzi, że była kiedyś w bibliotece w Mielcu (?). Tu można znaleźć
wersję do ściągnięcia.
Z ostaniej chwili - w Empiku pojawiła się książka Przysłowia Wschodu oraz z innych stron świata
autorstwa dra Pająka.
Kliknij tu
aby kupić. A tu z kolei jest strona, gdzie w przeciwieństwie do mojej strony alternatywnej,
w żywe oczy naśmiewają się z dra Pająka.
Poniżej publikuję to, co udało mi się odtworzyć z pamięci a co kiedyś znajdowało się na stronie Ruchu Oporu:
Aż cały szereg - dwa lub więcej
Odnotuj - zauważ
Najeźdzcy, Okupanci, Ufonauci - stwory przybywające z rubieży Galaktyki
Zasabotować - uniemożliwiać dr Pająkowi publikowania jego dorobku
Wściekle wydeletować - usunąć
Mieć honor coś osobiście wynaleźć - coś zostało wynalezione przez dra Pająka
Wiatraczek (inaczej Koło Energetyczne), tak naprawdę nie będący wcale żadnym wiatraczkiem, jest prostym urządzeniem mechanicznym, które każdy może sobie zrobić w domu
(przykład jest tutaj).
Ja sam wykonałem chyba ze 20 egzemplarzy. Co w nim takiego
niezwykłego? Otóż jest to, według niektórych osób, niesłychanie czuły wykrywacz ciała subtelnego. Po przyłożeniu ręki i odpowiednim skupieniu się,
wiatraczek zaczyna się obracać, przy czym kierunek jego obrotu można po pewnym treningu kontrolować siłą woli - jest to po prostu telekineza w najczystszej postaci.
Nie wierzycie? Przekonajcie się sami - tu znajduje się link do filmów
pokazujących działanie wiatraczka. A teraz serio: on naprawdę się kręci!
Kto nie wierzy,
niech spróbuje sam poeksperymentować.
Jeśli drogi Czytelniku właśnie świta Ci w głowie jakieś fizyczne
wytłumacznie tego efektu, to zajrzyj najpierw tu, gdzie autorzy rozprawiają się z kilkoma (chciałoby się powiedzieć: aż z całym szeregiem)
w ich mniemaniu błędnymi wyjaśnieniami.
Fotografia Kirlianowska
Próba dojrzenia tego, co niedostrzegalne była motywacją dla wielu odkryć naukowych, których znaczenia nie da się dziś przecenić. Zapewne
taka motywacja przyświecała Siemionowi Kirlianowi , wynalazcy metody fotografowania (prawdopodobnie nieistniejącej) aury, emanującej z każdej
żywej istoty. Sposób działania opisany jest tutaj.
Wstyd przyznać, ale w kręgu ortodoksyjnej nauki
fotografia kirlianowska jest praktycznie nieznana. A szkoda, bo niezależnie od
(trudne słowo) desygnowanego przeznaczenia dostarcza ona w pewnej mierze również wrażeń artystycznych.
Tu można obejrzeć zdjęcia wykonane tą
techniką, a tu przeczytać, jak zrobić sobie takie urządzenie w domu.
Pamietajmy jednak, że nauka nie rozwija się wzdłuż linii prostej ale jest raczej jak drzewo z mnóstwem odgałęzień wychodzącyh z głównego pnia i
tonących w pomroce dziejów. Ocenie Czytelników pozostawiam, do której kategorii zaliczyć należy fotografię Kirlianowską.
Radiestezja
Jest to chyba jedna z niewielu dziedzin para-nauki, która doczekała się solidnego opracowania w ramach nauki ortodoksyjnej
.
Tu znajdziesz znakomity artykuł dra P. Kiszkowskiego opisujący jego zmagania
(wspólnie m. in. z prof. H. Szydłowskim) z radiestezją, hipotezy i próby ich weryfikacji, poprzedzone ciekawym
wstępęm mającym uwiarygodnić osobę Pana doktora, oraz posiadającym równie ciekawe zakończenie będące (dla mnie) pewną przeciwwagą dla wstępu.
Podsumowując wyniki i metodę P. Kiszkowskiego: zabrał się on do dzieła głęboko przeświadczony o prawdziwości choć części tego, co twierdzą o swoich
zdolnościach zawodowi różdżkaże. Jako fizyk przeprowadził wraz ze współpracownikami aż cały szereg kontrolowanych (mniej lub bardziej) eksperymentów.
Skończył natomiast lekko rozczarowany ale natychmiast swoją wiarę przeniósł w inne rejony.
Zachęcam do lektury. Jeśli nie wierzysz dr. Kiszkowskiemu, tu jest strona dla Ciebie.
Nie Do Wiary
Fascynujący program telewizyjny (niestety, juz nie nadawany),
który starałem się swego czasu oglądać regularnie. Ponieważ nie jestem ekspertem od objawień, duchów, przybyszów
z innych planet, zmieniania pogody, jasnowidzenia i tajemnic zakonu templariuszy, wypowiem się tu tylko na jeden z tematów poruszonych w tym
programie, a mianowicie nt. Nikoli Tesli i jego wynalazków. Muszę przyznać, że w tym konkretnym programie nie padło ani jedno kłamstwo
czy błędna informacja którą udałoby mi się wychwycić i która podważyłaby moje zaufanie do tego programu.
Jeśli podobnie jest w innych przypadkach, to chyba będę zmuszony zmienić profesję na mniej ortodoksyjną
. Z drugiej strony, przedstawiony materiał został zaprezentowany
w przejaskrawionych barwach. Dlatego niewyrobiony odbiorca (czytaj nie-fizyk) mógł się nie połapać i naprawdę uznać, że Tesla był geniuszem
przewyższającym Einsteina (jeśli w ogóle można porównywać wybitnych ludzi, patrz niżej*) a jego rozwiązania techniczne z początku XX wieku
przewyższają współczesne osiągnięcia w tej dziedzinie.
*Widziałem kiedyś takie zestawienie: kto był większym geniuszem, mierzone na podstawie IQ oszacowanego (!) na podstawie
dokonań danej osoby. Einstein był chyba gdzieś pomiędzy Newtonem a Kopernikiem.
Jeśli po uważnym zapoznaniu się z ww. ideami uważasz, że autorzy tych rewelacji brzmią przekonywującą, lepiej od razu skocz
tu.
Kreacjonizm i globalne ocieplenie w wersji RM
Przez pewien czas zastanawiałem się, czy nie włączyć poniższych informacji do poprzedniego rozdziału, ale uznałem, że temat jest na tyle
interesujący, że zasługuje na oddzielne potraktowanie.
Na temat kreacjonizmu można by wiele powiedzieć. Dla niezorientowanych: jest to teoria (kwestia jak rozumieć słowo teoria
stanie się, mam nadzieje, jasna po przeczytaniu tego rozdziału) wg. której życie na Ziemii zostało stworzone przez Byt Najwyższy.
Tyle jeśli chodzi o wspólny mianownik, są bowiem różne wersje kreacjonizmu. Zwolennicy wersji radykalnej twierdzą, że Bóg stworzył wszystkie
organizmy od razu w ich obecnej postaci, tzn. organizmy w ogóle nie ewoluują. Teoria ewolucji nie jest według nich teorią naukową
a jedynie przekonaniem jakie żywią pewni ludzie, a zwłaszcza marksiści.
W szczególności kwestionują oni teorię ewolucji człowieka.
Najbardziej radykalni uznają wiek Wszechświata za równy około 6000 lat, jak wynika z obliczeń biskupa
Usshera i kwestionują
nawet najbardziej niezbite dowody na to, że musi on być trochę starszy (jakieś 3 miliony razy).
Odmiana oświeconego kreacjonizmu
nie neguje całkowicie teorii ewolucji, a twierdzi jedynie, że ewolucja powoduje małe zmiany
w przystosowaniu organizmów do środowiska, ale z pewnością nie prowadzi do powstania nowych gatunków, ich ilość została bowiem dawno określona
przez Boga. Jeszcze bardziej oświeceni nie negują teorii ewolucji w ogóle a twierdzą jedynie, że Wszechświat został stworzony przez Boga,
ale to już chyba nie jest kreacjonizm bo tę tezę bardzo trudno obalić lub potwierdzić i jest to raczej kwestia wiary.
Nie zaskoczę pewnie Czytelnika faktem, że Radio Maryja - Katolicki Głos w Naszych Domach, w skrócie RM,
promuje tę mniej oświeconą wersję, aczkolwiek co do wieku Wszechświata nie jest tak pewne jak był biskup Usher.
Jako eksperci występują tam Prof. Giertych (ojciec) oraz Pan Inżynier M. Sankiewicz, o którym wiadomo tylko tyle, że jest
naukowcem ze Seattle. Skocz tu aby posłuchać tego ostatniego w Rozmowach
niedokończonych
. Tytuł ten ma szczególny wydźwięk w przypadku Pana Inżyniera jako gościa, bowiem często nie udaje mu się udzielić
odpowiedzi na pytania słuchaczy. Myślę, że po wysłuchaniu tej audycji każdy zrozumie, dlaczego kreacjonizm nie cieszy się specjalnym
szacunkiem w kręgach naukowych.
Pan Inżynier jest równie ekspertem od zmian klimatu. Całkiem niedawno wysłuchałem audycji, w której poruszył temat globalnego ocieplenia. Tu znajduje się link do pliku mp3 będącego pierwszą częscią audycji, a tu do drugiej części. Szczególnie poruszył mnie jego obrazowy sposób przedstawienia tego, co się dzieje obecnie na Saharze. W drugiej częsci niesłychanie ciekawe są pytania słuchaczy. Gorąco polecam!
Tak w ogóle to muszę się przyznać, że dość często słucham wybranych audycji publicystycznych RM, gdyż, zgodnie z twierdzeniami tam promowanymi,
jest to jedyne prawdziwie polskie radio, więc można spojrzeć na wydarzenia w naszym kraju (żeby nie było wątpliwości -
polskim kraju
jak powiedział jeden z słuchaczy na antenie RM) z właściwiej perspektywy. Szczególnie ukochałem audycje w których
występuje Prof. Jerzy Robert Nowak i Prof. B. Wolniewicz - lubują się oni w używaniu terminów takich jak polakożerca i katolikożerca,
oszczercza książka Grossa, paszkwil Grossa, dziełko Grossa, komuna i libertynizm
itp.
Szczerze zachęcam do odwiedzenia strony RM i wysłuchania przynajmniej Aktualności
lub Minął miesiąc
z którymś z Profesorów jako gościem.
Teorie fizyczne (Teorie
Wszystkiego)
Są to teorie, które w zamyśle ich Twórców miałyby tłumaczyć i objaśniać
dosłownie wszystko z czym może zetknąć się przytłoczona złożonością Wszechświata
istota ludzka.
Teoria próżni torsyjnej
Znakomity akademik rosyjski (nie wiesz co to akademik? Skocz tu.)
Shipov wraz ze swoim kolegą Akimowem wpadli na pomysł, aby takie pozazmysłowe
phenomena (ang. fenomeny, czytaj fenołminae, przepraszam za użycie angielskiego wyrazu, ale on tu doprawdy świetnie pasuje. Przepraszam też
za użycie zbyt długich wtrąceń w główny tekst w postaci nawiasów okrągłych (), zdaję sobie sprawę, że to utrudnia lekturę podobnie
jak pisanie bardzo długich zdań zanim się wreszcie postawi kropkę, i to jeszcze wielokrotnie złożonych, tak że człowiek zanim dotrze do
końca to zapomina co było na początku, ale jest to plaga pochodząca z języka niemieckiego (jeśli jesteś, drogi Czytelniku, ciekaw innych
osobliwości języka niemieckiego, to skocz tu) gdzie czasem zdanie w gazecie zaczyna się w połowie
strony a kończy w połowie drugiej strony, i do tego jeszcze połowa czasownika jest na początku a połowa na końcu, ale cóż robić?)
wytłumaczyć istnieniem pewnego pola torsyjnego. Ich koncept pozwala na propagowanie (dla niefizyków: propagować to tyle co iść sobie,
przemieszczać się;
można by rzec przykładowo, że Stasiek propaguje się właśnie z domu do sklepu)
się sygnałów szybciej od światła i w ten sposób na przewidywanie przyszłości (sam tego dobrze nie rozumiem). Nie udało mi się zdobyć ich książki,
ale czytałem bardzo ciekawą recenzję autorstwa V.A. Rubakova który twierdzi, że w
ww. monografii obok równań Einsteina pojawia się też równanie
Einsteina-Shipova itp. Swoją drogą, znów napotykamy tutaj przykład fascynacji wszystkim, co wiąże się z ruchem obrotowym (wiem, wiem, niektórym
z Czytelników torsje kojarzą się tylko z wymiotami, ale proszę mi wierzyć, że to słowo pochodzi od skręcać
, a zatem coś obracać).
Teoria dipolarnej grawitacji
O drze Janie Pająku już zdążyłem wspomnieć Czytelnikowi. Zapomniałem pewnie dodać, że jest już przez niektórych tytułowany profesorem
(chociaż nie ma stałej pracy, a już zwłaszcza na uniwersytecie - stan na marzec 2008)
i trzeba przyznać, że niejeden profesor mógłby pozazdrościć popularności jego teorii.
Polega ona w skrócie na tym, że (jak zauważył dr Pająk) skoro grawitacja jest przyciągająca, czyli ma jeden biegun
, a elektryczność
jest przyciągająca i odpychająca a więc posiada dwa bieguny (podobnie z magnetyzmem), nie do pomyślenia jest aby nie było dodatniego
bieguna grawitacji. Skoro go jednak nie widzimy, to musi być on w innym świecie - nazywanym przez dra Pająka
przeciwświatem. W naszym świecie
bytuje materia, a w przeciwświecie jej duchowy odpowiednik. Jest tam miejsce na duchy jak i na Boga. Łączność między obiega światami
jest odpowiedzialna m.in. za telekinezę,
telepatię, telekinetyczne migotanie (patrz magnokraft) i tym podobne zjawiska.
Wszystko opisane jest dokładnie na stronach dra Pająka, oraz w jego monografii.
Ciekawe urządzenia
Aż dziw, skąd bierze się ta nieustanna chęć tworzenia
wynalazków zaprzeczającym prawom dzisiejszej nauki ortodoksyjnej
(cytat
dosłowny z jednej ze stron poświęconych tematowi). Poniżej prezentuję kilka przykładów urządeń których działanie,
zgodnie z opinią ich twórców, nie da się wytłumaczyć inaczej jak tylko przez postulowanie pewnych nowych praw fizycznych.
Co ciekawsze, przeważnie dotyczą one dwóch klas zjawisk: ruchu obrotowego i magnetyzmu. Wydaje się, że w ludzkiej naturze tkwi jakaś atawistyczna
skłonność do traktowania ww. zjawisk w poniekąd mistyczny sposób (ach, ależ się pięknie wyraziłem...).
AB-Dome
Pod tym enigmatycznym tytułem kryje się nowy sposób ochrony przed atakiem nuklearnym, zaproponowany przez wybitnego rosyjskiego
naukowca A. Bolonkina, obecnie mieszkającego na Brooklynie. Ten niezwykle płodny badacz znany jest z tego, że jego idee w znaczący sposób
korzystają z odkryć, które dopiero zostaną dokonane. Przykładowo, podaje on przepis na rakietę z silnikiem termojądrowym, wszystko poparte
mnóstwem wyliczeń, zakładających że taki silnik już istnieje. Tytułowy AB-Dome (oczywiście A. Bolonkin-Dome) oznacza kopułę z bardzo cienkiego materiału o grubości
poniżej 0.3mm, która pokrywając całe miasto i będąc zawieszona na 5-20km skutecznie uniemożliwiałaby atak rakietowy/nuklearny. Kopułę utrzymywałoby
pewne dodatkowe ciśnienie wytworzone przez ogromne wentylatory, tłoczące powietrze z zewnątrz. Na powierzchni kopuły ulokowane byłyby
małe kamienie. Nadlatująca rakieta zderzałaby się z tymi kamieniami i uszkodzona spadała na ziemię, gdzie materiał rozszczepialny z jej wnętrza
mógłby być wykorzystany przez tubylców np. do skonstruowania ich własnej rakiety. Generalnie, A. Bolonkin wszędzie gdzie to możliwe podkreśla,
że jego rozwiązania są bardzo ekonomiczne. Można np. wpuścić trochę ciekłych krzyształów do powłoki - można będzię zmieniać jej przezroczystość
i regulować natężenie światła w mieście. Oczywiście, powłoka musi być zrobiona z tzw. whiskersów (bardzo wytrzymałe włókna) lub nanorurek
(oba materiały wytwarzane obecnie w kawałkach o rozmiarach rzędu milimetrów). W pracy przestawiono szczegółowe wyliczenia
skuteczności tego sposobu ochrony przed atakiem rakietowym. Gorąco polecam także inne prace A. B. - skocz
tu - większość z nich ma w tytule litery AB. Jednakże, żeby
w pełni docenić myśl techniczną A. B., wypada być koneserem (8 lat podstawówki + konkursy z fizyki, techniki, chemii
i matematyki, 4 lata szkoły średniej + to samo, potem studia przyrodnicze i wreszcie doktorat).
Samochód na wodę
W aż całym szeregu artykułów (tu,
tu i np.
tu)
donoszą o skonstruowaniu przez Japończyków samochodu na wodę. A konkretniej, specjalnego ogniwa, które
pobierając z zewnątrz tylko wodę i tlen z powietrza, wytwarza... uwaga, uwaga... wodę i tlen, no i mnóstwo prądu na dodatek.
Brzmi bardzo logicznie, nieprawdaż? Oczywiście, od razu nasuwa mi się pomysł na udoskonalenie tej technologii - trzeba wprowadzić obieg
zamknięty wody i tlenu, dostaniemy wtedy perpetuum mobile (od razu zastrzegam, że Japończycy na stronie WWW nie używają tego słowa,
więc pierwszeństwo odkrycia przypada mnie).
Dla tych, co nie lubią czytać (co w takim przypadku robią na tej stronie?) jest też wersja
TV. Czego to Japończycy nie wymyślą...
A tu znajduje się bardzo ciekawa dyskusja tego i podobnych fenomenalnych wynalazków.
W całej historii jest też (a jakże) polski akcent. Skocz tu,
aby poczytać o innej technologii, za to z rodzimym rodowodem.
Magnokraft
Dr Pająk w swojej przełomowej monografii Zaawansowane urządzenia magnetyczne
oraz na swojej stronie
WWW opisuje budowę i
działanie całego szeregu latających talerzy, jakie miał honor osobiście wynaleźć,
zwanych przez niego magnokraftami. Magno
, jak słusznie już podejrzewa Czytelnik, musi
mieć coś wspólnego z magnetyzmem. I rzeczywiście, podstawowym elementem każdego magnokraftu jest
komora oscylacyjna, będąca w efekcie wielkim
magnesem, którego długość efektywna w nawet najbardziej niekorzystnych warunkach przekroczy odległość 1000 kilometrów
(cytat z dra Pająka). Stanowi ona tzw. pędnik główny, to jest urządzenie zapewniające
napęd. Oprócz tego, magnokraft posiada pewną liczbę pędników pomocniczych, pozwalających na sterowanie nim. Zasada działania jest prosta:
pędniki wytwarzają pole magnetyczne, które odpycha się od pola magn. Ziemii, dzięki czemu pojazd może przyspieszać, bądź po prostu wisieć
nieruchomo (np. przy telewizorze w Twoim pokoju, drogi Czytelniku - aby wykryć taki miniaturowy magnokraft trzeba skierować w jego stronę pilot
zdalnego sterowania - jeśli telewizor nie zareaguje na naciśnięcie przycisku, oznacza to, że jest zasłonięty przez magnokraft). Dr Pająk
rozwija całą teorię budowy magnokraftów, co pozwala mu poklasyfikować je w zależności od liczby pędników bocznych
(magnokraft, punkt 16). W budowie magnokraftu
niesłychanie ważną rolę gra proporcja (magnokraft, punkt 15).
Na rysunkach widać aż cały szereg fantastycznych stosunków liczbowych dla poszczególnych elementów
pojazdu, które muszą być absolutnie spełnione w każdym magnokrafcie. Nic tu nie jest zostawione przypadkowi.
Komora oscylacyjna nie tylko zapewnia napęd, ale jest też rodzajem magnetycznego akumulatora energii, którą może w każdej chwili zwrócić np. pod
postacią np. piły plazmowej.
Zobacz tu zdjęcia, do czego taki militarny magnokraft
jest zdolny.
Jeśli zainteresowały Cię szczególy budowy magnokraftu,
skocz tu.
Komora oscylacyjna jest opisana tutaj, a jej prototyp zbudowany na Ziemii można zobaczyć na tym
zdjęciu (żona Pana ze zdjęcia zagroziła mu ponoć rozwodem i tym samym zmusiła do przerwania
jakże owocnych eksperymentów. Wstydźcie się, żony wynalazców! Cóż znaczy spalony dywan wobec perspektywy opanowania techniki podróży międzygwiezdnych).
Thesta Distatica
Na pewno nieraz zastanawiałeś się, drogi Czytelniku, jak zrobić perpetuum mobile, czyli maszynę wiecznie poruszającą się, a jeszcze lepiej,
produkującą energię z niczego. Choć od XIX w. ortodoksyjna nauka
twierdzi, że jest to niemożliwe, ciągle podejmowane są próby zbudowania
takiego urządzenia. Już nawet najzagorzalsi przeciwnicy Zasady Zachowania Energii przekonali się, że jest ona słuszna, dlatego też zwrócili
swe myśli ku mniej oczywistej zasadzie, jaką jest II Zasada Termodynamiki. Mówi ona, że nie można wykorzystać energii zawartej w ogrzanym ciele,
jeśli nie dysponujemy też ciałem chłodniejszym - przepływ ciepła między nimi pozwala odzyskać część energii w użytecznej postaci, np. jako
prąd elektryczny. Tak działają wszystkie elektrownie cieplne i silniki spalinowe. Ważne jest tu, że przepływ ciepła musi odbywać się od ciała
rozgrzanego do chłodniejszego. Jednakże, w pewnej szwajcarskiej gminie chrześcijańskiej (Linden, koło Berna), nazywającej samą siebie Methernitha
, działa
maszyna, która łamie tę zasadę! Maszyna ta generuje
energię kosztem ochładzania powietrza w pokoju, w którym się znajduje, bez potrzeby kontaktu z ciałem o niższej temperaturze.
Niestety, gmina zadecydowała, że nie pokaże światu tej maszyny, a w każdym razie jeszcze nie teraz. Jesteśmy więc zdani na domysły i plotki.
Tu znajdziesz kilka z nich.
Silnik magnetyczny
I znowu magnetyzm... Muszę przyznać, że jestem już trochę znudzony tymi wynalazkami, ale dla porządku muszę opisać jeszcze jeden,
tzw. silnik Adamsa.
Idea polega w skrócie na wykorzystaniu odpowiedniego ułożenia magnesów trwałych, oraz pewnej ilości dodatkowych elementów, w celu uzyskiwania
nadsprawności elektrycznej
lub mechanicznej
, czyli innymi słowy, produkowania prądu lub pracy mechanicznej z niczego
.
Ponoć badacze z całego świata uzyskują już nadsprawności rzędu 600%.
Tu znajdziesz ładne obrazki,
a tu trochę teorii.
Słowo daję, już tracę cierpliwość i dlatego może przejdę do kolejnego rodziału, zanim
wściekle wydeletuję całość.
Ciekawe i (uwaga! trudne słowo) zapoznane eksperymenty
Jeśli nie wiesz, co oznacza słowo zapoznany
, prawdopodobnie lepiej zrobisz
skacząc tu
To chyba dobrze, że cały czas znajdują się ludzie gotowi pójść pod prąd i zakwestionować kulistość Ziemii czy teorię ewolucji.
W końcu uprawianie nauki polega na falsyfikowaniu starych teorii i budowaniu nowych. O ile jednak trudno się spodziewać że w ciągu najbliższych
10 lat dzieci zaczną uczyć się w szkole o Ziemii pływającej na grzbiecie ogromnego Lewiatana (albo też Żółwia, bo nie jest to sprawą pewną),
to co powiecie na wynik tych dwóch eksperymentów? W poniższym tekście nie mogłem się powstrzymać przed użyciem fizycznego żargonu, za co
przepraszam niefizycznych Czytelników i radzę, aby zamiast oglądać Taniec z Gwiazdami lub Na Wspólnej odświeżyli swoją znajomość fizyki.
Tu znajduje się link do strony t'Hoofta, światowej sławy fizyka (no, może nie tak znanego jak Szypow czy dr Pająk, ale jednak),
który tłumaczy, jak zostać fizykiem (dobrym), a tu jak zostać złym fizykiem.
Zmienność prędkości światła
W szkole, a potem na uniwersytecie (jak ktoś ma szczęście) uczą nas, że prędkość światła w próżni jest stała niezależnie od układu odniesienia.
Dociekliwi dowiedzą się być może, że aż do początku XX wieku ludzie uważali inaczej, i na tym przeważnie kończą swoją edukację w tej dziedzinie.
Warto jednakże wspomnieć, że przez długi czas po opublikowaniu pracy O elektrodynamice ciał w ruchu
A. Einsteina znajdowali się
ludzie kwestionujący to stwierdzenie. Były przeprowadzane eksperymenty mające wykazać tzw. wiatr eteru, czyli zmianę prędkości światła w
zależności od tego czy poruszamy się pod prąd czy z prądem eteru (jest to tak jak w wodzie: fale biegną szybciej z prądem niż pod prąd),
co miało zależeć od ruchu Ziemii względem tego hipotetycznego ośrodka. Okazuje się jednak, że wciąż znajdują się ludzie gotowi iść pod prąd
opinii większości. W pracy znajdziemy omówienie bardzo ciekawego eksperymentu, który (gdyby wierzyć w jego wynik) kwestionuje
stałość prędkości światła. W skrócie: eksperyment został przeprowadzony w oparciu o synchronizowanie dwóch zestawów zegarów atomowych, należących
do jednej z firm telekomunikacyjnych. Między budynkami w których stały zegary rozciągnięty był kabel służący do synchronizacji.
Autor artykułu zmierzył względne rozsynchronizowanie się zegarów, związane z rzekomymi zmianami czasu podróżowania impulsów w kablu w zależności
od jego położenia względem Słońca (obrót Ziemii). Przeprowadzona została szczegółowa analiza mająca wykluczyć inne przyczyny takie
jak zmiana napięć zasilających, temperatury, wilgotności itd. Po więcej szczegółów sięgnij drogi Czytelniku do oryginalnej pracy.
Na końcu jest bardzo ciekawa notka biograficzna. Nota bene, autor wspomnianej pracy, Reginald T Cahill, napisał ponad 20 prac na podobny temat.
Tu znajdziesz je wszystkie.
Korelacje między odległymi zdarzeniami losowymi
W aż calym szeregu prac (cholera, nie mogę nie użyć tego sformuowania) panowie S. E. Shnoll, A. V. Kaminsky,
z Uniwersytetu w Moskwie oraz National High Technology Centre
w Tbilisi
starają się przekonać naukową publiczność, że między szumem cieplnym w rezystorze umieszczonym w Tbilisi a generatorem szumu
opartym o zjawisko rozpadu promieniotwórczego umieszczonym 800km dalej w Moskwie, istnieje jakiś tajemniczy związek przejawiający się
w specyficznych korelacjach czasowych. Autorzy nie mają na myśli typowej funkcji korelacji (ta bowiem znika tak jak to być powinno), ale
konstruują pewne obserwable oparte na specyficznym sposobie histogramowania szumów z obu źródeł i pokazują, że przyjmują one maksimum z
cyklem około 24 godzinnym. Konkluzja może być tylko jedna.
Galeria ABsUrDU albo Panopticum
Od kiedy sprawiłem sobie aparat cyfrowy, staram się dokumentować miejsca i sytuacje które mnie w jakiś sposób poruszyły.
Udało mi się też zdobyć kilka zdjęć od moich kolegów (a szczególnie od Bartka O.), którzy lepiej niż ja umieją posługiwać się aparatem.
Pragnę jednak podkreślić, że wszystkie pokazane na zdjęciach zdarzenia i przedmioty widziałem osobiście.
Nie spodziewajcie się nadzwyczajnych ujęć (no może poza tymi wykonanymi przez B. O. ), nie jest to też galeria przy której można zrywać boki ze śmiechu.
Osoby które szukają takowej, powinny udać się np. tu. Pozostałych serdecznie zapraszam i życzę miłego zwiedzania.
Aby zobaczyć Panopticum kliknij tu
Garść linków
Poniżej, drogi Czytelniku, znajdziesz kilka linków do stron, które nie zostały dotychczas wspomniane a moim zdaniem zasługują
na to z takich czy innych powodów (jeśli ktoś zastanawia się, co to za powody to znaczy, że nie zrozumiał przesłania tej strony).
Tutaj można znaleźć link (lub też referencję, jak ktoś jest zwolennikiem nienadużywania słów pochodzących z obcych języków)
do strony Młodego Fizyka, której autorzy również zajmują się gromadzeniem absurdów naukowych, nie tylko na tematy ściśle związane z fizyką.
Muszę powiedzieć, że jest to link sponsorowany - co to oznacza można przekonać się po zajrzeniu na stronę.
A tu znajduje się link do niedawno powstałej strony Bartka O, gdzie znajdziesz, drogi Czytelniku,
Nie powinno nikogo dziwić, że istnieje również tej strony, co jest prostą realizacją ogólnie znanej prawdy,
że zawsze musi być jakaś alternatywa
.
Adres emailowy do korespondencji z autorem
Jaka szkoda, że dopiero po 32598 odwiedzinach tej strony wpadłem na pomysł, żeby umieścic tu swój adres emailowy...
Zapewne tylu ludzi chciało do mnie napisać, a ja tak lubię korespondencję... No cóż, nie zamierzam dłużej pozbawiać się tej przyjemności. Oto on:
Instrukcja obsługi adresu emailowego
(dla ludzi, którzy odwiezili wszystkie polecane przeze mnie strony, reszta może sobie odpuścić)